Słupsk. Bezpieczeństwo pod lupą ministra

November 24th, 2006

W tym tygodniu w całej Polsce rozpoczynają się kontrole w szkołach. Sprawdzane będzie bezpieczeństwo młodzieży. W Słupsku kontrole rozpoczęły się w środę.

Sprawdzane, zgodnie z rozporządzeniem ministra edukacji narodowej, będą wszystkie szkoły publiczne i niepubliczne w Polsce. Specjalne komisje mają sprawdzać przygotowanie szkoły pod względem bezpieczeństwa dzieci oraz sprawowania nad nimi opieki przez pracowników i wychowawców. W każdym zespole kontrolnym ma być policjant i przedstawiciel kuratora oraz przedstawiciele poszczególnych szkół. Możliwe, że do zespołów wejdą również prokuratorzy. W regionie słupskim, który podlega słupskiej delegaturze Pomorskiego Kuratorium Oświaty znajdują się 172 szkoły. Pierwsze kontrole miały rozpocząć się w środę.
- Wstępnie pilotażowo planujemy wejść do dwóch gimnazjów w samym Słupsku – mówi Renata Kulik, pełniąca obowiązki dyrektora słupskiej delegatury Kuratorium Oświaty w Gdańsku. – Będziemy rozmawiali z uczniami i ich wychowawcami o problemach, z jakimi spotykają się na co dzień. Wszystkie wnioski, jakie zostaną wyciągnięte ze spotkań, trafią na koniec do ministerstwa i na ich podstawie będą dokonywane zmiany w prawie oświatowym.

Do czerwca
Wstępnie kontrole w szkołach miały zakończyć się 22 grudnia br. Okazuje się jednak, że jest to za krótki okres czasu i wizytacje przedłużono do 30 czerwca. Możliwe również, że kontrole w szkołach nie będą wyrywkowe, a wejdą na stałe w harmonogram prac urzędników oświatowych.

Autor artykułu: HUBERT BIERNDGARSKI

Kępice. Teatr dla honorowych dawców

November 24th, 2006

W sobotę występem Amatorskiego Teatru Jerzego Bohatkiewicza rozpoczną się obchody 30-lecia Klubu Honorowych Dawców Krwi w Kępicach. W części artystycznej występ zespołu Kanon. Początek o godz. 16.30 w sali kinowej Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury w Kępicach. Dzień wcześniej, w piątek, o godz. 18, w intencji krwiodawców odprawiona zostanie msza św. w kościele pw. Matki Boskiej Różańcowej w Kępicach.

Autor artykułu: KLOTZ

Słupszczanka czuje się oszukana przez Samoobronę

November 24th, 2006

Czy słupska Samoobrona, startując w wyborach samorządowych, grała czysto? Aleksandra Jakubowska, kandydatka na radną z ramienia tej partii uważa, że nie do końca. Szef partii w Słupsku odpiera zarzuty.

Według Jakubowskiej, zarząd słupskiej partii nie powiadomił jej, że zbierając podpisy na listach poparcia swojej kandydatury na miejską radną, zbierała podpisy wyłącznie na komitet wyborczy Samoobrony. Jak mówi, dodatkowo narażono ją na koszty zrobienia zdjęć do plakatów, których ostatecznie nie wydrukowano.
- Te podpisy służyły wyłącznie zarejestrowaniu komitetu – twierdzi Jakubowska. – Byłam jednak przekonana, bo tak mnie poinformowano, że zbieram je jako poparcie dla mnie, na kandydatkę do Rady Miejskiej. Okazało się jednak inaczej. A plakatów po prostu nie wydrukowano. Dodatkowo każdy z nas, chętnych do udziału w wyborach samorządowych, musiał przygotować swoje hasła programowe. Wykorzystano je potem nie na naszych plakatach, lecz w ogólnym programie Samoobrony. O tym też nam nie powiedziano.
Lider słupskiej Samoobrony Michał Żabiński uważa jednak, że wszystko było jak najbardziej w porządku i o wszystkim informował każdego, kto chciał startować w wyborach.
- Plakatów nie wydrukowaliśmy z braku pieniędzy. Natomiast jeśli chodzi o założenia programowe, to nikt w partii nie jest sobie sam, tworzymy całość, jedność. Dlatego między innymi założenia tej pani znalazły się w naszym ogólnym programie wyborczym. Nie widzę w tym nic dziwnego ani zdrożnego. Dziwię się jedynie, że z takimi rzeczami ta pani poszła do mediów – dodaje Żabiński.
Zdaniem Jakubowskiej, takie tłumaczenia nie wystarczają.
- Gdybym to wszystko wiedziała na początku, na pewno nie startowałabym w wyborach – dodaje.

Autor artykułu: MARCIN KAMIŃSKI

Kępice – Słupsk. Interwencja. Zasiłek pielęgnacyjny na konto czy osobiście?

November 23rd, 2006

Anna Trypuć z Korzybia trzy miesiące walczyła z Urzędem Miasta w Kępicach, aby mogła otrzymywać zasiłek pielęgnacyjny na chore dziecko na konto, a nie jak chciał urząd – odbierać go osobiście w Kępicach. Do niedawna otrzymywała go z zakładu pracy przelewem bankowym, po zmianie przepisów ten obowiązek przejął UG w Kępicach. Ten zdecydował, że ma odbierać pieniądze osobiście. Trypuć mieszka w Korzybiu, pracuje w Słupsku, a zasiłek miałaby odbierać w Kępicach. Aby to zrobić, musiałaby brać na ten dzień urlop i płacić za bilet do Kępic 6 zł w jedną stronę.
- Tymczasem według prawa pieniądze mogłyby być przelewane na konto bankowe, które posiadam. Prosiłam o to wielokrotnie w Urzędzie Miasta i Gminy Kępice. Bezskutecznie – urzędników nie przekonuje to, że to dla mnie dodatkowe koszty i strata czasu – denerwuje się pani Anna.
Trypuć zażaliła się na decyzję burmistrza Kępic do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. SKO stwierdziło, że faktycznie decyzja burmistrza nie powinna regulować sposobu wypłacania świadczeń. Po informacji z SKO burmistrz Piotr Mazur poinformował pisemnie Annę Trypuć, że 27 listopada otrzyma zaległe i należne jej bieżące pieniądze na konto oraz że od listopada będzie je otrzymywała do banku.
- W końcu, po trzech miesiącach, udało mi się zmienić ten przepis – mówi kobieta. – Wiem jednak, że są w gminie także inne osoby, które muszą jeździć specjalnie do Kępic po zasiłek, one także muszą dodatkowo płacić. Czy i one nie mogłyby dostać zasiłku na konto?

Autor artykułu: KLOTZ

Prezydent ogłosił żałobę narodową

November 23rd, 2006

Prezydent Lech Kaczyński ogłosił żałobę narodową w związku z tragicznym wypadkiem w kopalni “Halemba” w Rudzie Śląskiej, w którym zginęło 23 górników. Żałoba będzie obowiązywać od czwartku od godz. 10 do soboty włącznie.

To największa katastrofa w polskim górnictwie od 27 lat.

Złóż kondolencje rodzinom zmarłych górników

Autor artykułu:

Prześwietlanie zagranicznych ofert pracy

November 23rd, 2006

Otwiera się kolejna szansa na znalezienie pracy za granicą dla pracowników z Polski, w tym zwłaszcza z naszego regionu. Holandia otworzyła część sektorów gospodarki dla pracowników z nowych krajów Unii Europejskiej. Polacy stali się jednak dużo bardziej ostrożni przy wyborze zagranicznych ofert po doniesieniach prasowych o wykorzystywaniu cudzoziemskich pracowników w takich krajach jak Włochy czy Hiszpania.

Tomasz Kandziora z działającej na całym Górnym Śląsku firmy Otto twierdzi, że chętnych do pracy w Holandii ciągle przybywa, choć w wielu przypadkach wymagane jest nadal posiadanie drugiego paszportu – niemieckiego. – Chętni do pracy, którzy mają tylko polski paszport, są ostrożniejsi i upewniają się, czy warunki umowy aby na pewno zostaną dotrzymane. Ale to można wytłumaczyć tym, że zwykle jadą do pracy po raz pierwszy – mówi Kandziora.

Edyta Pamuła z firmy Holland Contracting, która ma biura w Opolu i Gliwicach, zwraca uwagę na to, że ta grupa pracowników często zaczyna od szukania informacji w internecie. – A tam łatwo trafić na forum, gdzie ludzie wymieniają się swoimi doświadczeniami, czasem negatywnymi. Nasi klienci posiadający tylko polski paszport są więc uczuleni i zwykle mają kilka wstępnych pytań. Kiedyś tego nie było – relacjonuje Pamuła.

Ludzie stali się wyczuleni na przypadki prawdziwych lub domniemanych oszustw. W Opolskiem zdarzyły się przypadki kierowania do marszałka wniosku o odebranie certyfikatu niesolidnej agencji pośrednictwa pracy. Zwykle w grę wchodziło pobieranie nienależnych opłat. – Ale były to przypadki sporadyczne – mówi Renata Cygan z Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Opolu. – Na terenie naszego województwa certyfikat ma w tej chwili około 130 agencji. Oczywiście nie możemy też wykluczyć, że są jakieś firmy działające na tym rynku nielegalnie.

Dodaje, że jej zdaniem liczba wyjeżdżających nie spadnie. – Przykładem może być zainteresowanie kobiet ofertą pracy w Hiszpanii. Współpracujemy z dwiema sprawdzonymi hiszpańskimi korporacjami, w ciągu ostatnich trzech lat wysłaliśmy około tysiąca kobiet – mówi Renata Cygan. – I była tylko jedna skarga, całkowicie niepoważna. Pani poskarżyła się dziennikarce, że miała zbierać truskawki, a zbierała cytrusy. Tymczasem od początku było wiadomo, że chodzi o szeroko pojęte sezonowe prace polowe.

Strach przed fiskusem

Medialny szum wokół problemów związanych z saksami przynosi czasem nieoczekiwane rezultaty. Od jakiegoś czasu agencje mają obowiązek podpisywania w Polsce umów przedwstępnych, które są dla pracownika gwarancją, że naprawdę czeka na niego zakwaterowanie i praca na ustalonych warunkach. Tymczasem do opolskiego Urzędu Wojewódzkiego trafiają sygnały z agencji, że niektórzy klienci rezygnują z wyjazdu, bo… nie chcą podpisać takiej umowy. – Prawdopodobnie nie chcą, by jakakolwiek informacja trafiła do polskiego fiskusa – mówi pracownik jednej z agencji. – Zapewne liczą na to, że unikną w ten sposób konieczności zapłacenia w Polsce należnego podatku.

Autor artykułu: Marek Świercz

24-letni “Jajo” znowu na ławie oskarżonych

November 22nd, 2006

Grzegorz M. ps. Jajo, 24-letni bandyta z Gdańska, który kilka lat temu zrzucił na samochód kawał betonu i omal nie zabił dziecka, został wczoraj znowu skazany na więzienie. Tym razem za usiłowanie rozboju z użyciem noża w centrum miasta.

Sąd ukarał go czterema latami więzienia i potraktował jako recydywistę. Odsiedziawszy wyrok za zamach na jadące auto (z zasądzonych 3 lat i 6 miesięcy więzienia odsiedział 2 lata) wziął się za rozboje, oszustwa i wyłudzanie kredytów. 9 listopada zeszłego roku od południa krążył z kolegami po Gdańsku. Tu i ówdzie pili piwo i wino. Mocno wstawieni pojechali do Wrzeszcza z planem, żeby kogoś napaść i okraść z torebki albo telefonu komórkowego. Na ulicy Dmowskiego “Jajo” zauważył mężczyznę z „komórką” na smyczy. Wyciągnął nóż kuchenny z 15 cm ostrzem i zaatakował. Na szczęście ofiara zasłoniła się plecakiem i uciekła, a bandyta trafił do aresztu. Siedzi tam do dzisiaj. Podczas pierwszej rozprawy w tym procesie – trwała kilka godzin – “Jajo” cały czas cynicznie się uśmiechał. Sąd skazał go na cztery i pół roku więzienia. Jego kompana, Piotra P. na 3 lata i 3 miesiące. Oprócz usiłowania rozboju obaj byli oskarżeni także o groźby pod adresem małżeństwa z ul. Chałubińskiego w Gdańsku. “Zaj…ć ich” – krzyczeli do małżonków. Podobne teksty wypisywali nawet farbą na ścianach w pobliżu ich mieszkania.
“Jajo” to zdeprawowany osobnik. Od 18 września br. odsiaduje inny wyrok – roku i trzech miesięcy więzienia za oszustwa.
Pierwszy raz zasłynął w roli zbira 6 lat temu. Wypadek z 26 lutego 2000 roku, wstrząsnął opinią publiczną. Przypomnijmy: po sobotniej mszy w kościele na gdańskim Chełmie dwaj chłopcy poszli zagrać w bilard. Wieczorem, po wyjściu z klubu natknęli się na “Jajo” (miał wtedy 18 lat) i ruszyli razem w stronę wiaduktu nad ul. Armii Krajowej. Było tak: jeden z chłopaków zbierał kamienie, podawał je “Jajo”, a ten ciskał nimi w dół. Trafił dwa samochody. Potem wycelował w ambulans, ale chybił. Krzyknął, żeby podać mu “coś większego”. Dostał kawał betonu i zepchnął go na jezdnię. Usłyszeli huk i czmychnęli. Zdyszany “Jajo” śmiał się. “Śmierć na miejscu” – wypalił.
Zrzucony na auto kawał betony o mały włos nie zabił 9-letniej Joanny, która podróżowała obok ojca na przednim siedzeniu. Bryła przebiła przednią szybę i spadła dziewczynce na nogi. Mała uniknęła ciężkich obrażeń. Impet uderzenia osłabiła pluszowa maskotka, którą trzymała na kolanach. W 2001 roku Sąd Okręgowy w Gdańsku skazał Grzegorza M. na 12 lat pobytu za kratkami. Od tego wyroku apelował obrońca. Skutecznie. Po kilku miesiącach rozpoczął się drugi proces. W 2002 roku ukarał go znacznie łagodniej, na… 3,5 roku Sędziowie uznali, że “Jajo” nie chciał nikogo zabić. Teraz znowu siedzi w areszcie.

Autor artykułu: DAREK JANOWSKI

Czarne. Psy wyjadą do Izraela

November 22nd, 2006

Siedem owczarków niemieckich przeszkolonych w ośrodku szkolenia psów Służby Więziennej w Czarnem wraz z przewodnikami, którzy również ukończyli kurs wyjedzie do pracy w Izraelu.
Psy będą zajmowały się głównie konwojowaniem więźniów i osłanianiem działań izraelskich funkcjonariuszy.
Podobne szkolenie odbywało się po raz pierwszy. Dotychczas więziennicy z Izraela radzili sobie sami chociaż w ich kraju nie ma specjalistycznego ośrodka szkolenia psów pod potrzeby służb więziennych. Sprawa wywołała wiele emocji w izraelskiej prasie. Dziennikarze pisali nawet o tym, że jest to “relikt hitleryzmu związany z Holokaustem”. Więziennicy są jednak zadowoleni.
- To świetny pomysł – mówi Avihai Ben-Hamo, dyrektor więzienia w Ktiot na południu Izraela gdzie będzie pracowało pięć polskich czworonogów. – Jestem zachwycony umiejętnościami piesków. W Izraelu jest wiele elementów, które rozpraszają psy w trakcie podobnego szkolenia. W Polsce mogły uczyć się w spokoju.
Być może właśnie ze względu na konieczność spokoju w trakcie trzymiesięcznego kursu dziennikarzom nie pozwalano na kontakt z przewodnikami z Izraela. Zadowoleni są zresztą nie tylko Izraelczycy ale również Polacy.
- Dyscypliny i zapału do pracy można im pozazdrościć – nie ukrywa Antoni Borysewicz, dyrektor czarneńskiego ośrodka. – Chciałbym, żeby wszyscy polscy funkcjonariusze byli tak zaangażowani.
Szkolenie psów wyjeżdżających do Izraela przebiegało nieco inaczej niż nauka czworonogów pracujących w Polsce. Więcej było zajęć patrolowych oraz zadań wykonywanych w samochodach.
W zamian za pomoc w szkoleniach Izraelczycy uczą polskich więzienników technik samoobrony. Ośmiu funkcjonariuszy, w tym jeden z Czarnego wyjechało na kurs do Izraela 15 października. Wrócą w połowie grudnia.

Autor artykułu: PIF

Koczała. Głupi żart, poważne następstwa – uczniowie sfilmowali “bójkę”

November 22nd, 2006

Głupi żart uczniów szkoły podstawowej w Koczale zelektryzował dyrekcję tutejszej szkoły i policję. Kilku chłopców nagrało telefonem komórkowym film, na którym widać jak trzynastolatek bije młodszego kolegę. Na obrazie widać jak dwunastoletni chłopiec jest popychany, kopany… – to wszystko trwa około minuty. Ktoś opublikował film w internecie na stronie www.wrzuta.pl. O filmie zrobiło się tak głośno, że informacja o nim dotarła do nauczycieli i dyrektora szkoły, a ten przekazał sprawę policji.
Kilka godzin później okazało się, że film to mistyfikacja. A chłopcy dobrze się bawili udając bójkę. Wszystko było wyreżyserowane.
Film cieszył się sporym wzięciem. W ciągu pięciu dni (mimo oznaczenia, że jest on przeznaczony tylko dla dorosłych) obejrzało go blisko 350 osób.
Bohaterowie i autor filmu zostaną ukarani najniższym zachowaniem ze sprawowania.

Autor artykułu: PIF

Ustka. Znamy już wstępnie przyszłoroczne inwestycje

November 21st, 2006

Projekt budżetu Ustki na 2007 r. jest już gotowy. Z prawie 50 mln zł wydatków zaplanowanych na przyszły rok, ok. 14 mln trafi na inwestycje. Większość to budowa dróg i ulic w mieście.
Na drogi zaplanowano prawie 9 mln zł. Za te pieniądze ma być wyremontowana między innymi Promenada Nadmorska i ul. Beniowskiego, ul. Marynarki Polskiej na odcinku od ul. Wyszyńskiego do ul. Zaruskiego. W centrum miasta wyremontowana zostanie również ul. Findera, Mała i Czerwonych Kosynierów. Wszystkie modernizacje znajdują się w planie rewitalizacji Ustki. W budżecie znalazły się również pieniądze (500 tys. zł) na modernizację ulic na osiedlu Kwiatowym oraz ponad 2 mln zł na modernizację ulic na osiedlu Dunina.
- W wydatkach na drogi znajdują się również dodatkowe pieniądze na przygotowanie planów remontowych na ulice Wyszyńskiego i Portową – przekonuje Tomasz Kościuczuk, rzecznik prasowy usteckiego magistratu. – W sumie to 400 tys. zł.
Prawie pół miliona złotych z inwestycji trafi na przygotowanie dokumentacji technicznych na budynki w centrum Ustki, przeznaczone do rewitalizacji. Dzięki temu miasto będzie mogło ubiegać się o fundusze unijne na ten cel. Około 350 tys. przeznaczone zostanie na dokończenie modernizacji usteckiego cmentarza.
Wśród wydatków majątkowych na przyszły rok znalazło się 50 tys. zł na opracowanie koncepcji ochrony i dokumentacji zabytkowego budynku przy ul. Kosynierów 21.

Autor artykułu: Hubert Bierndgarski